Tacierzyński, czyli miesiąc tatusia z synkiem i pracusiowa mama

Właśnie niedawno to postanowiliśmy, mój mąż ma przestój na marzec z racji sezonowości, no więc ktoś musi zarabiać. Mój urlop macierzyński akurat się kończy, więc jest to idealny moment. Tatuś będzie z synusiem na spacerki do parku chodził, sprzątał, gotował obiadki, prał, prasował…. yyy no zobaczymy. No .. w każdym razie będzie w domu z synem. Będzie mi ciężko rozstawać się na te 8 godzin z Maksem, ciekawa jestem też jak on sam na to zareaguje.

Na kwiecień i później coś jeszcze wymyślimy, od lipca przyjeżdża moja mama na wakacje, a od września pewnie żłobek. Do państwowego nie ma szans by nas przyjęli, więc zostaje prywatny klub malucha. No to zobaczymy jak to będzie, okaże się w praniu.

A dziś minął drugi dzień, kiedy wróciłam do pracy. Bilans – w domu obiad ugotowany, posprzątane, tatuś wychodzi dwa razy na spacerki, nie narzeka… no słowem bajka! Minus jedynie taki, że Maksiulkowi trochę się rytm dnia znowu pozmieniał, cuduje coś z tymi drzemkami, choć ostatnio miał dwie długie drzemki, to teraz znowu trzy, więc i później trzeba go kłaść spać. Może tak reaguje na to że mnie nie ma? Nie mam pojęcia, w domu nie ma mnie około 8 godzin, czasem mniej, wychodzę przed 9 (on o 10-11 idzie spać), potem koło 14 lub 15 uśnie na spacerze i śpi jeszcze w domu po przełożeniu do łóżeczka (tak było do tej pory) i spał do 16-17, więc jak już wracam z pracy. No a dziś i wczoraj spał tylko pół godziny na spacerze, bo obudził się przy przekładaniu do łóżeczka. No nic, mam nadzieję że wszystko się ułoży tak jak było i się przyzwyczai.

 

tacierzynski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *