Metoda BLW – dlaczego nam się przydała?

Miesiąc temu zaczęły się u nas małe problemy z karmieniem. Otóż jak dotąd moje dziecko dające się karmić zupełnie bez żadnego namawiania odmówiło współpracy przy wspólnych posiłkach. Nie wiem z czym mogło mieć związek to jego zachowanie, może to tylko kaprys, a może mu coś nie smakowało, sama sobie odpowiadałam na pytania. Pewnie minie. Możliwe. Przypomniałam sobie jednak o metodzie BLW, o której czytałam sporo zanim Maks zaczął przygodę z rozszerzaniem diety, a którą po części mogłam wykorzystać. Jednak w trakcie wprowadzania nowych produktów, troszkę o niej zapomniałam, trochę nie byłam pewna jej działania, tego jak to ma wyglądać w codziennym „użytkowaniu”, byłam ciekawa ile mam stosuje tą metodę, i czy jest skuteczna. 

 

Przybliżę tutaj pokrótce na czym to polega.

Skrót Metody BLW pochodzi z jęz. ang. (baby-led weaning) i oznacza nic innego jak odstawienie od piersi prowadzone przez dziecko. Świetnie pasuje tu rozwinięcie „Bobas Lubi Wybór”. Metoda ta pozwala na naukę samodzielnego jedzenia już od pierwszych dni, kiedy dziecko poznaje smaki nowych produktów w jego diecie i kiedy jest gotowe na takie doświadczenie. Metoda ta rozwija zmysły dziecka poprzez:

  • poznawanie koloru – dziecko uczy się, że jeden rodzaj warzywa może mieć różne kolory a każdy smakuje inaczej
  • poznawanie smaku i konsystencji – produkty o tym samym kolorze niekoniecznie smakują tak samo, tak jak inna jest ich konsystencja
  • a nawet poznawanie dźwięku – odgłosy upadanych na talerz, stół lub podłogę różnych produktów

Dziecko samo decyduje co trafi do jego buzi, dotyka produktów, czuje czy są zimne czy ciepłe, kruche, miękkie, twarde. Tego wszystkiego nie doświadczy przy podawaniu jedynie papek. To najlepszy sposób na rozwijanie wszelkich zmysłów. Ponadto maluch faktycznie skupia się na jedzeniu, co dobrze wpływa na trawienie. U dzieci karmionych metodą BLW poprawiają się zdolności manualne, oraz dziecko uczy się dobrze rozgryzać i żuć pokarm, co ma związek również z późniejszą mową. Co ważne, dziecko nie kojarzy jedzenia z przymusem, tym że ktoś nad nim stoi i nakazuje, czuje swobodę.

Brzmi to wszystko dosyć ciekawie, dlatego postanowiłam zamiast zupy czy innego dania (i karmienia łyżką, lub widelcem) podać danie typowo „BWL-owe”. Kilka kolorów, kilka produktów, ma być wesoło, kolorowo, interesująco, no i smacznie oczywiście.  Na talerzu znalazły się kawałki kurczaka, marchewki, ziemniaczka oraz ryżu. O dziwo Maks załapał bardzo szybko o co mi chodzi, zaczął sam wybierać sobie rączkami to na co miał ochotę. Nie obyło się oczywiście bez zabawy jedzeniem, musiał popróbować jak zgniata się w ręce marchewkę, a jak ziemniaczka. Ale oczywiście sporo lądowało w buzi, więc mama była zadowolona.

Metoda ta okazała się zbawienną alternatywą na nasze chwilowe problemy z jedzeniem. Mnie jednak nasunęło się kilka pytań, które dają inny punkt widzenia:

Otóż czy ta metoda nie odzwyczaja dziecka od używania sztućców? Czy da się stosować taką metodę codziennie? A co z różnego rodzaju sosami, czy zupami? Co jeśli dziecko nie zechce wybrać żadnego z zaproponowanych mu produktów, czy mam gotować kolejny obiad? Czy w ten sposób nie marnuje się duża ilość przygotowanego jedzenia?  Czy dziecko nie zacznie traktować jedzenia jak zabawkę?

Te i inne pytania zostawiam bez odpowiedzi, jednak nie ulega wątpliwości, że ten sposób karmienia dziecka ma swoje korzyści. A może któraś z mam ma jakieś doświadczenie z tą metodą, i jest za albo przeciw? Chętnie poczytam wszelkie wypowiedzi. My na razie będziemy stosowali metodę BLW, ale nie jako jedyny sposobów karmienia.

 

blw2

blw7

blw9

blw8